Dzieje kolagenu. W poszukiwaniu straconej młodości

Kolagen to 25 proc. suchej masy naszego ciała i 75 proc. suchej masy naszej tkanki łącznej. Gdyby przeprowadzić plebiscyt na najważniejsze białko organizmu, prawdopodobnie zająłby pierwszą lokatę.

Dzieje kolagenu

W poszukiwaniu straconej młodości.

Kiedy bierzemy dziś do rąk słoiczek preparatu kolagenu aktywnego biologicznie, nabieramy go sterylną łyżeczką i nakładamy na skórę, zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele lat, wysiłków i badań trzeba było poświęcić na uzyskanie go. Nie myślimy też o tym, że trzymamy w dłoniach praktycznie to, z czego sami jesteśmy zbudowani i czego z wiekiem coraz szybciej nam ubywa. Nieraz dziwimy się też, czemu służą tak rygorystyczne zasady jego przechowywania i aplikacji. Nie zdajemy sobie sprawy, że trzymamy w dłoniach delikatne „żywe białko”, które podobnie jak kolagen w naszym organizmie bezpowrotnie rozpada się pod wpływem niekorzystnych bodźców.

Kolagen to 25 proc. suchej masy naszego ciała i 75 proc. suchej masy naszej tkanki łącznej. Gdyby przeprowadzić plebiscyt na najważniejsze białko organizmu, prawdopodobnie zająłby pierwszą lokatę. Jest żywym rusztowaniem naszego ciała. Na nim osadzają się różnorodne tkanki poszczególnych narządów. Jest przy tym białkiem inteligentnym, musi bowiem dostosowywać się do wymogów poszczególnych organów, tak różnych jak skóra, kości, narządy płciowe, nerki, naczynia krwionośne, serce, oczy czy wątroba. Misternością budowy przewyższa nawet cząsteczkę DNA, zawierającą kod genetyczny.

Nasz organizm sam na bieżąco produkuje kolagen. Rocznie ok. 3 kg kolagenu w naszym ciele ulega rozpadowi i tyle samo powstaje nowego. Syntetyzowany z 20 różnych aminokwasów w ogromne łańcuchy po 1000 aminokwasów, tworzy trójłańcuchowe spirale o skomplikowanej i delikatnej budowie przypominającej Bachowską fugę. Kolagenu może nam jednak zacząć brakować. Proces jego odnowy może ulegać zakłóceniom, gdy albo utrata prawidłowo zbudowanego kolagenu jest zbyt duża – np. podczas choroby, stresu, pod wpływem promieni UV, styczności z chemikaliami i innych niesprzyjających warunków – albo też jego odtwarzanie zachodzi zbyt powoli, a nawet ustaje – jak to się dzieje w starszym wieku.

Zważywszy na taką rolę kolagenu w naszym organizmie, trudno się dziwić, że nauka od dawna już pracowała nad metodami jego pozyskiwania, które pozwoliłyby zastosować go w medycynie i kosmetologii.

W światowej kosmetologii „kolagen”- pozyskiwany głównie ze skór bydlęcych – był stosowany już od wielu dekad. Czy jednak był to kolagen analogiczny do tego, jaki buduje narządy kręgowców?

W sensie umownym kolagenem jest nawet klej rybi, smażona ryba czy żelatyna – produkty będące rezultatem rozpadu cząsteczek kolagenu i składające się z takich samych jak on składników. Istotna różnica polega na tym, że w odróżnieniu od kolagenu aktywnego biologicznie substancje te nie są „żywe”. W procesie ich wytwarzania ogromna skomplikowana spirala kolagenowa rozpada się bezpowrotnie i nigdy nie odzyskuje już swoich właściwości. Nałożenie galaretki z ryby do twarz nie ma szans spłycić naszych zmarszczek. Taki zdegradowany „kolagen” może spełniać pewną pomocniczą rolę w kosmetykach, nigdy jednak nie zastąpi „żywego” kolagenu aktywnego biologicznie i jego roli w ludzkim organizmie i skórze.

Analogiczne były skutki eksperymentów zmierzających do uzyskania kolagenu aktywnego biologicznie, zapoczątkowanych w latach sześćdziesiątych na świecie przez Paula Börnsteina. Opracował on metodę uzyskiwania kolagenu opartą na ekstrakcji. Jednak po latach ten pionier badań nad kolagenem przyznał, że to, co zdołał otrzymać, nie było kolagenem aktywnym biologicznie, lecz tylko fragmentami jego potrójnej spirali, uzyskanymi wskutek jej bezpowrotnej degradacji. Mimo to wszystkie późniejsze próby otrzymywania kolagenu opierano na ekstrakcji, okazywały się one jednak zbyt agresywne dla kolagenu i prowadziły do zrywania delikatnych wiązań jego potrójnej spirali. Otrzymywano de facto produkty rozpadu cząsteczki kolagenu.

Wszystkie te przedsięwzięcia polskich uczonych doprowadziły do wypracowania takich metod produkcji kolagenu, które zachowują jego charakterystyczną strukturę przestrzenną – potrójną spiralę łańcuchów aminokwasów. Dzięki temu może on dokonywać tego, co było niemożliwe dla „kolagenu” stosowanego do tej pory w kosmetologii – uzupełniać deficyty kolagenu w ludzkich narządach.

Dzięki preparatom kolagenu aktywnego biologicznie, od kilku lat dostępnym na rynku, okazało się, że kolagen taki pozwala w znacznym stopniu cofać skutki mijającego czasu. Uzupełniając deficyt naszego własnego kolagenu w skórze właściwej, może on zarówno poprawiać nasz wygląd, jak i przeciwdziałać rozmaitym dysfunkcjom i mankamentom skóry. Ponieważ kolagen aktywny biologicznie jest zbyt delikatną substancją, aby w jego produkcji i przechowywaniu można stosować chemikalia, jest doskonale tolerowany nawet przez najwrażliwszą skórę, która rozpoznaje go jako „swój” i pozwala przenikać do środka.

Wyjątkowymi cechami produkowanego przez nas kolagenu aktywnego biologicznie są:

  1. Brak konserwantów,
  2. Wysoka stabilność temperaturowa, gwarantująca aktywność biologiczną w wyższych temperaturach,
  3. Jeszcze większe podobieństwo pod względem biofizycznym i biochemicznym do kolagenu naturalnie produkowanego przez ludzki organizm (przez fibroblasty i chondrocyty),
  4. Precyzyjnie kontrolowany skład pod względem mineralogicznym, witamin i pierwiastków niezbędnych do przywracania homeostazy (równowagi) organizmu na poziomie komórek.

Nasz preparat to nowatorskie osiągnięcie, bezprecedensowe na rynku. Ma on za zadanie jeszcze szybciej i skuteczniej przywracać mechanizmy zdrowo funkcjonującego organizmu. Z wielką satysfakcją oddajemy w Państwa ręce unikatowy produkt o wyjątkowych zaletach, głęboko przekonani, że okaże się on niezastąpioną pomocą w powstrzymywaniu upływającego czasu.

Design: Proformat